Manekiny
Ta ptasia impreza mego ojca była ostatnim wybuchem kolorowości, ostatnim i
świetnym kontrmarszem fantazji, który ten niepoprawny improwizator, ten
fechtmistrz wyobraĽni poprowadził na szańce i okopy jałowej i pustej zimy. Dziś
dopiero rozumiem samotne bohaterstwo, z jakim sam jeden wydał on wojnę
bezbrzeżnemu żywiołowi nudy drętwiącej miasto. Pozbawiony wszelkiego poparcia,
bez uznania z naszej strony bronił ten mąż przedziwny straconej sprawy poezji.
Był on cudownym młynem, w którego leje sypały się otręby pustych godzin, ażeby w
jego trybach zakwitnąć wszystkimi kolorami i zapachami korzeni Wschodu. Ale
przywykli do świetnego kuglarstwa tego metafizycznego prestidigitatora, byliśmy
skłonni zapoznawać wartość jego suwerennej magii, która nas ratowała od letargu
pustych dni i nocy. Adeli nie spotkał żaden wyrzut za jej bezmyślny i tępy
wandalizm. Przeciwnie, czuliśmy jakieś niskie zadowolenie, haniebną satysfakcję
z ukrócenia tych wybujałości, których kosztowaliśmy łakomie do syta, ażeby potem
uchylić się perfidnie od odpowiedzialności za nie. A może był w tej zdradzie i