lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

WICHURA



Tej długiej i pustej zimy obrodziła ciemność w naszym mieście ogromnym,

stokrotnym urodzajem. Zbyt długo snadĽ nie sprzątano na strychach i w

rupieciarniach, stłaczano garnki na garnkach i flaszki na flaszkach, pozwalano

narastać bez końca pustym bateriom butelek.

Tam, w tych spalonych, wielobelkowych lasach strychów i dachów ciemność

zaczęła się wyradzać i dziko fermentować. Tam zaczęły się te czarne sejmy

garnków, te wiecowania gadatliwe i puste, te bełkotliwe flaszkowania,

bulgoty butli i baniek. Aż pewnej nocy wezbrały pod gontowymi przestworami

falangi garnków i flaszek i popłynęły wielkim stłoczonym ludem na miasto.

Strychy, wystrychnięte ze strychów, rozprzestrzeniały się jedne z drugich i

wystrzelały czarnymi szpalerami, a przez przestronne ich echa przebiegały

kawalkady tramów i belek, lansady drewnianych kozłów, klękających na jodłowe

kolana, ażeby wypadłszy na wolność, napełnić przestwory nocy galopem krokwi i

zgiełkiem płatwi i bantów.

Wtedy to wylały się te czarne rzeki, wędrówki beczek i konwi, i płynęły przez

noce. Czarne ich, połyskliwe, gwarne zbiegowiska oblegały miasto. Nocami mrowił