Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
kawalerski mógł dać impuls tej zaognionej kobiecości do rozpustnego
dzieworództwa. I właściwie wszystkie jej skargi na męża, na służbę, jej troski
0 dzieci były tylko kapryszeniem i dąsaniem się nie zaspokojonej płodności,
dalszym ciągiem tej opryskliwej, gniewnej i płaczliwej kokieterii, którą
nadaremnie doświadczała męża. Wuj Marek, mały, zgarbiony, o twarzy wyjałowionej
z płci, siedział w swym szarym bankructwie, pogodzony z losem, w cieniu
bezgranicznej pogardy, w którym zdawał się wypoczywać. W jego szarych oczach
tlił się daleki żar ogrodu, rozpięty w oknie. Czasem próbował słabym ruchem
robić jakieś zastrzeżenia, stawiać opór, ale fala samowystarczalnej kobiecości
odrzucała na bok ten gest bez znaczenia, przechodziła triumfalnie mimo niego,
zalewała szerokim swym strumieniem słabe podrygi męskości.
Było coś tragicznego w tej płodności niechlujnej i nieumiarkowanej, była
nędza kreatury walczącej na granicy nicości i śmierci, był jakiś heroizm
kobiecości triumfującej urodzajnością nawet nad kalectwem natury, nad
insuficjencją mężczyzny. Ale potomstwo ukazywało rację tej paniki