Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Pokój był ciemny i aksamitny od granatowych obić ze złotym deseniem, lecz
echo dnia płomiennego drgało i tutaj jeszcze mosiądzem na ramach obrazów, na
klamkach i listwach złotych, choć przepuszczone przez gęstą zieleń ogrodu. Spod
ściany podniosła się ciotka Agata, wielka i bujna, o mięsie okrągłym i białym,
centkowanym rudą rdzą piegów. Przysiedliśmy się do nich, jakby na brzeg ich
losu, zawstydzeni trochę tą bezbronnością, z jaką wydali się nam
bez zastrzeżeń, i piliśmy wodę z sokiem różanym, napój przedziwny, w którym
znalazłem jakby najgłębszą esencję tej upalnej soboty.
Ciotka narzekała. Był to zasadniczy ton jej rozmów, głos tego mięsa białego i
płodnego, bujającego już jakby poza granicami osoby, zaledwie luĽnie
utrzymywanej w skupieniu, w więzach formy indywidualnej, i nawet w tym skupieniu
już zwielokrotnionej, gotowej rozpaść się, rozgałęzić, rozsypać w rodzinę. Była
to płodność niemal samoródcza, kobiecość pozbawiona hamulców i chorobliwie
wybujała.
Zdawało się, że sam aromat męskości, zapach dymu tytoniowego, dowcip