Sierpień 3
W jednym z tych domków, otoczonym sztachetami brązowej barwy, tonącym w
bujnej zieleni ogródka, mieszkała ciotka Agata. Wchodząc do niej, mijaliśmy w
ogrodzie
kolorowe szklane kule, tkwiące na tyczkach, różowe, zielone i fioletowe, w
których zaklęte były całe świetlane i jasne światy, jak te idealne i szczęśliwe
obrazy zamknięte w niedościgłej doskonałości baniek mydlanych.
W półciemnej sieni ze starymi oleodrukami, pożartymi przez pleśń i oślepłymi
od starości, odnajdowaliśmy znany nam zapach. W tej zaufanej starej woni
mieściło się
w dziwnie prostej syntezie życie tych ludzi, alembik rasy, gatunek krwi i sekret
ich losu, zawarty niedostrzegalnie w codziennym mijaniu ich własnego, odrębnego
czasu. Stare, mądre drzwi, których ciemne westchnienia wpuszczały i wypuszczały
tych ludzi, milczący świadkowie wchodzenia i wychodzenia matki, córek i synów -
otworzyły się bezgłośnie jak odrzwia szafy i weszliśmy w ich życie. Siedzieli
jakby w cieniu swego losu i nie bronili się w pierwszych niezręcznych gestach
wydali nam swoją tajemnicę. Czyż nie byliśmy krwią i losem spokrewnieni z nimi?