Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Nie!
-A jutro?
-Nie!
-A kiedy?
-Nigdy.
-Nie sztuka, stary, uciekać przed niebezpieczeństwem.
-Jam nie rycerz błędny, nie Don Kichot, wolę unikać niebezpieczeństw i zwyciężyć, niż wywoływać je i upaść. Nakazuje mi tak nie średniowieczna fanfaronada, ale rozum.
Nastała chwila milczenia.
-Byłeś wczoraj u Heleny? - pytał Augustynowicz.
-Byłem.
-Kiedy wasz ślub?
-Natychmiast jak uzyskam stopień.
-Może to i lepiej dla ciebie, że sprawa tak się skończy.
-Dlaczego to mówisz?
-Kiedy bo nie wiem, czy się nie rozgniewasz, ale ta Lula, ot, ja jej nie wierzę, do kroćset!
Szwarca oczy błysnęły dziwnym światłem; położył rękę na ramieniu Augustynowicza.
-Nie mów ty o niej nic złego! - rzekł z naciskiem.
Szwarc istotnie chciał, by hrabianka, oderwana odeń mocą wypadków, pozostała mu w duszy niepokalana. Lubował się jej wspomnieniem.
-Co jej mam powiedzieć - spytał po niejakim milczeniu Augustynowicz - gdyby się zapytała o ciebie?
-Powiedz jej prawdę; mów, że się żenię z inną.
-Ech, stary, powiem jej co innego.
Szwarc spojrzał mu w oczy.
-Dlaczego?
-Ot, tak!