Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Tymczasem zbliżyło się kilku znajomych Szwarca; przy kuflu pogawędka stała się ogólną. Szwarc wypytywał o uniwersytet.
-Żyjecie wszyscy razem?
-Niepodobna - odrzekł jeden z Litwinów. -Masz tu ludzi z najróżniejszymi pojęciami, stąd i różne koterie.
-To źle.
-Nieprawda! Przypuszczam jedność jakichś wyższych celów; jedność w pożyciu koleżeńskim jest niemożliwa, dlatego na nic się nie przyda starać się o nią.
-A niemieckie uniwersytety?
-I tam masz ferajny, żyjące tylko w sobie. Życie uczuć i myśli, przynajmniej u nas, winno być zgodne z praktycznym, dlatego różność pierwszego rodzi różność w drugim.
-Nigdy się więc nie łączycie?
-To znowu co innego. Łączymy się w interesie uniwersyteckim lub obchodzącym wszystkich. Zresztą myślę, że sprzeczności, jakie tu napotkasz, dowodzą naszej żywotności; to znak, że żyjemy, czujemy i myślimy. W tym nasza jedność, to, co nas rozdziela, łączy nas.
-Pod jaką tedy chorągwią wy stoicie?
-Pracy i biedy. My nie mamy swojego nazwiska. Chłopomani zwą nas piekarczykami.
-Co?
-A tak. Życie cię nauczy, co to jest. Każdy z nas stara się zamieszkać tam, gdzie piekarz, zaznajomić się z nim i wyrabiać sobie kredyt. To nasz sposób; zaufanie mamy. Większość z nas nie jada nic ciepłego, ale bułek na kredyt dostaniesz tak długo, jak zechcesz.