lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Szwarc zakrył twarz rękoma.
Augustynowicz patrzał na niego w milczeniu; szurgał nogami pod stołkiem, pochrząkiwał, mruczał coś przez zęby, wreszcie odezwał się wzruszonym głosem.
-Stary!...
Szwarc nic nie odpowiadał.
Augustynowicz ze współczuciem trząsał go za ramię.
-No, stary, nie gryź się, nie martw... odezwijże się przecie, idzie ci o Helenę.
Szwarc drgnął.
-Idzie ci o Helenę. Uczciwy jesteś, stary... Co tu z nią zrobić... Wiem! Jeśli chcesz, stary? ożenię się z nią; na Jowisza, ożenię...
Szwarc wstał.
Pięknie mu świeciło na szerokim czole postanowienie, a lubo z zasuniętych brwi czytałeś ból i walkę, widać było, że zwycięstwo tam padnie, gdzie Szwarc zechce.
Ścisnął rękę Augustynowicza.
-Wychodzę.
-Dokąd?
-Do Heleny.
Augustynowicz wytrzeszczył na niego oczy:
-Do He-le-ny?..
-Tak! - odrzekł Szwarc - dość oszustwa i wahań! Do Heleny z prośbą o jej rękę.
Augustynowicz popatrzał za odchodzącym i ruszywszy głową mruknął sobie przez zęby:
-Widzisz, głupi Adasiu, jak to ludzie robią.
Po czym nabił fajkę, przewrócił się na łóżko i pykał ze zdwojoną energią.