Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Raz u kasjera powiatowego, który miał dwie ładne córki, Wilk rzekł do jednego z urzędników:
-Panie Ludwiku, wejdźmy z sobą w spółkę handlową.
Pan Ludwik był to podpisarz sądowy, a zarazem największy w mieście elegant; chodził w kastorowym wysokim kapeluszu, nosił binokle na nosie, a na palcu ogromny pierścionek z herbem; pierścionek kupił wypadkiem od Golderywy, ale herb akceptował za swój rodowy, skutkiem czego był arystokratą. Kochał się, naturalna rzecz - któż w małym miasteczku się nie kocha, i na koniec wyraz twarzy miał zawsze groźny a uroczysty, co nadawało mu wiele godności i powagi.
-Mamy wejść w jaką spółkę? - mówisz pan dobrodziej.
-W handlową. Zakładam czytelnię.
-Co? co? - spytano ze wszystkich stron.
-Daję sto rubli na książki i w domu pana Ludwika je składam. Każdy, kto zapłaci dwa złote miesięcznie, ma prawo czytać, ile mu się podoba, czy to obywatel, czy urzędnik. Z tych pieniędzy złoty groszy dziesięć idzie dla mnie na zwrot kapitału, pięć dla pana Ludwika za mieszkanie - a piętnaście na coraz nowe książki. Zgoda?