Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Dlatego - kończył opowiadanie staruszek - ja pana bardzo proszę, aby pan nikomu nie powiedział ani gdzie mnie pan widział, ani jak się teraz nazywam. A to by co najmniej zaraz odebrali to, co Tadziuk tu odwiózł.
-Toś pan był jednak skazany na śmierć w sześćdziesiątym trzecim? - spytałem.
-Kto za Murawiewa nie był skazany? - odpowiedział. -A ja, nim był skazany, to przed tym był już powieszony.
-Jak to?
-A tak. Jechał ja raz z Żydkiem do oddziału i z pieniędzmi, aż tu na nas napadły jakieś, panie, marudery kozackie i obu powiesili. No, szczęściem niespodzianie nadszedł pan Narbutt, kozaków rozegnali, a nas odcięli.
-I odżyłeś pan?
Spojrzał na mnie jakby ze zdziwieniem, że z ust człowieka, który pisze książki, mogło wyjść równie głupie pytanie.
-Toż gdybym nie odżył, to bym z panem teraz nie gadał!
-Prawda, prawda, ale jakże to było?
-Żydek, co miał cieńszą szyję, poszedł na tamten świat, a ja, co miał grubszą, wrócił - mówił powoli starzec. -Był też tam przy oddziale jeden młody medyk z akademii z Warszawy, który nas ratował. Ale potem, gdy już ja otrzeźwiał - jako to koroniarze zawsze ciekawi - coraz to przyleci do mnie i pyta: "Coś pan czuł? jakie wrażenie miałeś, kiedyś wisiał?" Ot mądry!... Jakie tam wrażenie!... Jeść się kce, wisieć nudno - wiadomo, nie przywykłszy.