Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Ach! cela devient curieux! - zawołał hrabia Sztumnicki.
-Co ci się należy? - pytam - zresztą milczeć!
-A ty mi z drogi! i wy wszyscy, jak tu jesteście!
-Co? co? Ty śmiesz tak mówić? A to ci zapłata! oto za drzewka! oto jeszcze rubel na wódkę.
Strączek rzucił w oczy Wilka garść pieniędzy. Krew nie woda! Niby uderzenie piorunu ozwał się policzek... Strączek padł jak długi.
-Nikczemnicy! - krzyknął Wilk.
Zrobił się popłoch niemały: Sztumnicki zgubił okulary - inni panowie połamali kapelusze; mówiły złe języki, że Hoszyńscy z takim pośpiechem wsiadali do karety, że w środku uderzyli o siebie głowami. Wieczorem przyjechał do Wilka Skomornicki jako sekundant Strączka. Hoszyńscy odmówili mu podobno tej przysługi. Wilk zgodził się na pojedynek.
"Pojedynek ten - pisał do przyjaciela - spadł na mnie niespodzianie. Mimo wszystkiego, co przeciw pojedynkom mówią, w wielu kwestiach nie znajduję innego rozwiązania. Z tym wszystkim kłopot to dla mnie niemały. Mniejsza, że nigdy nie umiałem strzelać, a dziś mniej niż kiedykolwiek, ale ani wiem, skąd wezmę świadka. Ciebie nawet nie proszę - wiem, że twoje zasady nie pozwalają na to. W okolicy mam tylko nieprzyjaciół, a nie mogę przecie wezwać którego z moich parobków, bo rzecz nie chodzi o kije. Zmiłuj się, przyślij mi kogo z Warszawy! Chciałbym rzecz skończyć jak najprędzej. Sądzę, że to źle się skończy dla jednego z nas, ale chyba by sprawiedliwości nie było, żeby w walce między mną a Strączkiem zwycięstwo miało paść na jego stronę. Na wszelki jednak wypadek chcę być w porządku, dlatego posyłam ci kopertę testamentu. Bądź zdrów i zmiłuj się, dawaj świadka, bo nie wiem, co zrobię."