lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Wilk zmarszczył się na ostatnie pytanie - fabrykant prowadził go dalej.
-Widzisz pan tę kasetkę.
-Widzę tę kasetkę.
-Pan myślisz, że ten cyzyl na niej - to co?
-Brąz.
-Pan myślisz, że to brąz? - Tu fabrykant cmoknął, chlipnął, mlasnął i dodał w cichej ekstazie:
-Zł-o-to! Widziałeś pan co podobnego?
Wilk zmierzył go oczyma od stóp do głów. Fabrykant nie zauważył tego i na dobitkę rzekł dobrodusznie:
-Kto takie rzeczy ma, ten wygrał.
A po chwili znów:
-Widzisz pan ten portret? (Tu wskazał na własny portret wiszący między dwoma zwierciadłami w salonie.)
-Widzę - to zapewne złoty cielec?
-Co jest cielec, to cielec, to jest mój portret. A gdzie tu rogi? Co pan mówi?
-Że ten, kto cielca malował, trafił pana... a rogi są w pańskiej kasie.
-Ho! ho! Wilk wyszczerzył staroszlacheckie zęby - mówiono w Warszawie.
Ale Wilk utrzymywał, że wyraz "staroszlacheckie" był głupstwem i mimo moich przedstawień, że odejmuje faktowi koloryt, nie chciał cofnąć zdania.
-A niech mi nie dmie bogactwem! - Homo sum - powtarzał z pewną dumą.
Te błędne pojęcia zaszczepiło w nim życie. Musiał pracować i łamać się z ubóstwem. Ba! gdyby tak miał porządną fortunę, pewno by mu się rozjaśniło w głowie.