Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Wilk uprzedzał się - a bogdaj, czy nie dlatego, że Władzio istotnie czas jakiś był zajęty panną Lucy - obaj zresztą byli ludzie przyzwoici.
Tegoż wieczora Wilk miał zrobić jeszcze jedną znajomość. Wkrótce za Hoszyńskimi przyjechał pan Strączek, nieodstępny ich towarzysz: "attaché", jak mawiał mój przyjaciel. Hoszyńscy drwili z niego ustawicznie, bo kłamał jak najęty i bawił ich, za co często zasiadał u ich stołu. Był to człowiek lat pięćdziesięciu, niski, okrągły, czerwony, z błonką na jednym oku. Lubił dobrze zjeść, stracił majątek, grywał w karty, dopuszczał się nawet podobno malwersacji przy grze, zwłaszcza wtedy, gdy był pijany, co zdarzało się dość często. Zarzucano mu bezczelność, ale przyjmowano go wszędzie, bo był dobrze urodzony i, jak już wspomniałem, bawił.
-Ho! o Wilku mowa, a Wilk tuż - zawołał. -Cała okolica mówi o panu. W młodości znałem Garbowieckich - ona była Jazłowiecka.
-To moja matka.
-Patrzajcie!! nigdy bym się tego nie domyślił. Jazłowieccy byli spokrewnieni z Radziwiłłami.
Władzio Hoszyński, którego specjalnością było, kto kogo rodzi, ozwał się oburzony: