Nikt nie jest prorokiem między swymi
A - rzekł, usłyszawszy ten tytuł, mój przyjaciel - Nul n'est prophète en son pays. -Dlaczegóż nie dać francuskiego tytułu?
-Rad bym z dyszy, ale to jakoś nie wypada.
-Dlaczego nie ma wypadać? - odpowiedział. -Ty, cher Worszyłło, zaczynasz dopiero karierę literacką; twoje nazwisko jeszcze nic nie mówi. -Pardon! mój drogi, ale ono nic nie mówi. Ręczę ci, że połowa z tych, co będzie czytać twoją powiastkę - będzie czytać właśnie dlatego, że dasz jej tytuł francuski.
A ja myślę: poniekąd ma rację. Tytuł dla powieści to toż samo, co nazwisko dla człowieka. Tenże sam mój przyjaciel ma wiele dowcipu i doświadczenia - to on mnie nauczył, że nazwisko ma tyle znaczenia dla człowieka. Ja bo przez jakiś czas wahałem się w sądzie i o tej kwestii, i o wiele innych.
-Trzeba mieć punkt wyjścia - rzekł mi. -Czy ty, Worszyłło, masz punkt wyjścia?
-Co powiadasz?
-Nie pytaj nigdy w ten sposób: "Co powiadasz?" Ma to w sobie coś ze złego tonu. Zauważyłeś, że ludzie złego tonu powtarzają często wyraz: "powiada, powiada, pada".
-Zauważyłem.